2011-10-25 19:51

Poplamiona przestrzeń

Nic tak nie krzepi (oczywiście oprócz cukru) jak słowo pisane - najlepiej jeśli ponadto powtarzane wielokrotnie.  

Na „okołoplanistycznym podwórku” bezkonkurencyjnym w w/w „dyscyplinie” (tj. krzepienia czytelnika słowem pisanym) jest zwrot „miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego” – w skrócie mpzp – odmieniany z upodobaniem przez wszystkich i przez wszystkie przypadki.

Mamy więc mnogość wprowadzanych do przestrzeni publicznej i w niej nieskrępowanie funkcjonujących: rozpraw, analiz, diagnoz, prognoz, strategii, koncepcji, etc, których istotnym elementem a bardzo często podstawowym „budulcem” jest mpzp.

I co dla opisanych wyżej sytuacji charakterystyczne - „miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego” występuje tu każdorazowo w roli niekwestionowanego bohatera pozytywnego,  niejako ex definitione.

Jeśli już roztrząsany jest jakikolwiek problem w odniesieniu do tematu mpzp to są to kwestie typu: dlaczego planów jest tak dramatycznie mało oraz (ewentualnie)  co zrobić aby znacząco zwiększyć ich ilość tj. poprawić wskaźnik pokrycia mpzp gminy/województwa /kraju.

Płynie stąd do odbiorcy niczym nie zmącony a przy tym jakże krzepiący przekaz: jeśli mpzp jest -  jest bardzo dobrze. Optymalnie. Koniec. Kropka.

Wprawdzie brak w tym przekazie szczegółów, takich jak np.: jakość ustaleń planu miejscowego (prawna i merytoryczna), ich realność, skuteczność i przydatność dla realizacji polityki przestrzennej gminy – ale przecież to szczegóły (mało znaczące).

Czy na pewno?

Niestety, od dawna odnoszę wrażenie, że plany zagospodarowania przestrzennego będące w obiegu prawnym w dużej części są pozbawione owych „mało znaczących” szczegółów przez co są to raczej „miejscowe atrapy zagospodarowania przestrzennego”.

Ich główną, a często jedyną funkcją (zaletą) jest udział w tworzeniu  tzw. wskaźnika pokrycia mpzp gminy/województwa /kraju.

Być może nie warto tracić czasu na zgłębianie tak  „prozaicznej” wiedzy jak poprawne sporządzanie planów zagospodarowania przestrzennego.

Być może zaoszczędzony w ten sposób czas oraz energię warto poświęcić na studiowanie problemów typu: Kształtowanie nowej zabudowy na podstawie decyzji administracyjnej.

Być może.

Ale nie popadajmy w „święte oburzenie”, kiedy na terenach objętych opisanymi wyżej „atrapowymi” planami zagospodarowania przestrzennego oraz nafaszerowanych „rodzynkami wzzt” powstają „plamy zagospodarowania przestrzennego”.

—————

Powrót


Skomentuj artykuł

Nie znaleziono żadnych komentarzy.

Wstaw nowy komentarz





Ankieta

Jak oceniasz portal kontrURBANISTA?

bardzo interesujący (445)
86%

interesujący (30)
6%

nie mam zdania (10)
2%

mało interesujący (14)
3%

zdecydowanie nieinteresujący (19)
4%

Całkowita liczba głosów: 518


Ankieta

Oceń artykuł

bardzo interesujący (3)
60%

interesujący (1)
20%

nie mam zdania (0)
0%

nieinteresujący (1)
20%

Całkowita liczba głosów: 5


 

 



   PUBLIKACJE PORTALU 



  



Ankieta

Istnieje hipoteza, iż na początku był chaos. Czy obecny stan polskiej przestrzeni to:

twórcze rozwinięcie pierwotnej koncepcji (278)
74%

jej konsekwentna kontynuacja (29)
8%

nieudolne naśladownictwo (71)
19%

Całkowita liczba głosów: 378