2013-06-20 00:53

Bilans postplanistyczny 2013

Dokładnie cztery lata temu w analizieUstawa PIZP do kosza – dlaczego?”  pisałem:

Zaledwie 6 lat „rewolucji” i oto skutki: „dzięki” ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym zamarło w Polsce planowanie przestrzenne. Całkowicie. Takie są „owoce” z tego „drzewa”. To wystarczająca przesłanka aby ustawa znalazła się natychmiast w koszu.

Oczywiście, zawsze może się znaleźć ktoś, kto przewrotnie postawi sprawę na ostrzu noża: czy planowanie przestrzenne jest jeszcze komukolwiek potrzebne czy też nie ?

To rzeczywiście intrygujący temat - pozostańmy przy nim chwilę.

Nie wchodząc w meritum możemy śmiało stwierdzić: jeśli planowanie jest potrzebne to ustawa o takiej „skuteczności” j.w. powinna być niezwłocznie poddana całkowitej utylizacji.

A co w sytuacji, kiedy przyjmiemy, że planowanie przestrzenne nie jest potrzebne? No cóż, wtedy taka ustawa staje się wręcz idealnym narzędziem do zakończenia całego procesu „kończenia” planowania przestrzennego – wystarczy nie przeszkadzać i pilnować by inni nie przeszkadzali.

Ewentualnie można tylko dyskretnie zasygnalizować kierunek, w którym zmierzamy: tytuł ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym zamienić na: ustawa o likwidacji planowania przestrzennego – resztę pozostawiając bez zmian.

Nie ma, niestety, róży bez kolców – drugi wariant stawia pod znakiem zapytania sens istnienia wszystkich (jakże licznych) podmiotów czerpiących z planowania przestrzennego i pokrewnych (izby zawodowe, pracownie, biura, wydziały, departamenty, instytuty, katedry, uczelnie, kancelarie itd., itp.).

Obecne próby nowelizacji ustawy, akceptujące generalne założenia dotychczasowej filozofii planowania przestrzennego, volens nolens, stają się jedynie inną wersją ustawy „likwidacyjnej”.

A „podmioty czerpiące” wciąż uparcie milczą. Silentium videtur confessio!

Pisząc „Obecne próby nowelizacji ustawy, akceptujące generalne założenia dotychczasowej filozofii planowania przestrzennego, volens nolens, stają się jedynie inną wersją ustawy „likwidacyjnej” miałem oczywiście na myśli próby „ówczesne” tj. z 2009 r.

Patrząc jednak na to co się dzieje dzisiaj „w tym temacie” można spokojnie powtórzyć tamto zdanie - z tą tylko „drobną” różnicą, że dzisiaj proces likwidacji planowania przestrzennego jest już praktycznie sfinalizowany.

Wprawdzie postawiło to „…pod znakiem zapytania sens istnienia wszystkich (jakże licznych) podmiotów czerpiących z planowania przestrzennego i pokrewnych (izby zawodowe, pracownie, biura, wydziały, departamenty, instytuty, katedry, uczelnie, kancelarie itd., itp.).”, ale przecież zainteresowani sami „wymilczeli” sobie taki los.

Silentium videtur confessio!

—————

Powrót


Skomentuj

Nie znaleziono żadnych komentarzy.

Wstaw nowy komentarz





Ankieta

Jak oceniasz portal kontrURBANISTA?

bardzo interesujący (445)
86%

interesujący (30)
6%

nie mam zdania (10)
2%

mało interesujący (14)
3%

zdecydowanie nieinteresujący (19)
4%

Całkowita liczba głosów: 518


Ankieta

Oceń artykuł

bardzo interesujący (4)
100%

interesujący (0)
0%

nie mam zdania (0)
0%

nieinteresujący (0)
0%

Całkowita liczba głosów: 4


 

 



   PUBLIKACJE PORTALU 



  



Ankieta

Istnieje hipoteza, iż na początku był chaos. Czy obecny stan polskiej przestrzeni to:

twórcze rozwinięcie pierwotnej koncepcji (278)
74%

jej konsekwentna kontynuacja (29)
8%

nieudolne naśladownictwo (71)
19%

Całkowita liczba głosów: 378