2012-09-14 01:55

Widmo bankructwa w oparach planistycznej mistyfikacji

„Polityka przestrzenna gminy a finanse publiczne” - to temat jednego z paneli dyskusyjnych jaki zaproponowałem w ramach II Wirtualnego Kongresu Ładu Przestrzennego.

Pisałem wtedy:

O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju!
Ciebie lud zowie dotąd …(…) ( „Pan Tadeusz”, księga XI - Rok 1812)

Czy rok 2012  równie mocno zapisze się w naszej historii? Może w historii powszechnej niekoniecznie ale np. w polskiej planistyce wcale nie jest to wykluczone. Dość mocną „rekomendacją” obowiązującego w tym roku „ekonomicznego kierunku” myślenia o planowaniu przestrzennym są podane do publicznej wiadomości rezultaty ubiegłorocznej konferencji: „Finansowe skutki polskiego systemu planowania przestrzennego”. Co dalej? Jak  z dotychczasowych trudnych do przewidzenia „finansowych skutków” planowania przestrzennego uczynić „gwarantowane zyski”?

Kongres się nie odbył, a co za tym idzie, nie doszło do dyskusji na wspomniany wyżej temat.

Ale jak mówią (złośliwi?): co się odwlecze, to nie uciecze.

Temat wrócił, tyle tylko, że w boleśniejszej formie – jako  „widmo finansowego bankructwa gmin”.

Miejsce pytań:Co dalej? Jak  z dotychczasowych trudnych do przewidzenia finansowych skutków planowania przestrzennego uczynić gwarantowane zyski ?” zajęło jedno dramatyczne: „dlaczego?”. „Dlaczego przed większością samorządów gminnych stanęło widmo katastrofy finansowej? Jak to możliwe?!”

Nie jestem specjalistą od finansów (gminnych) - nie znam odpowiedzi na te dramatyczne pytania.

Od pewnego czasu jednak w przestrzeni publicznej pojawiają się (i są z uporem powtarzane) opinie dotyczące roli, jaką w finansowym bankructwie gmin odgrywa uchwalanie planów zagospodarowania przestrzennego.

Opinie te sprowadzają się do jednej generalnej konkluzji: finansowym bankructwem najbardziej zagrożone są gminy, które uchwaliły najwięcej miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego - popełniły błąd ponieważ chciały dobrze (zgodnie z duchem i literą prawa) a wyszło jak zwykle tzn. „duch i litera prawa” okazały się dla finansów gminnych śmiertelną pułapką.

Jestem ostatnią osobą, która chciałaby bronić obowiązującej „doktryny planistycznej” – od trzech lat opisuję jej ułomności – także w poruszanym wyżej zakresie.

Jednak poza ocenami są jeszcze fakty, a te w opisywanym przypadku nie do końca „korespondują” z tezą o całkowitej niewinności samorządów gminnych.

Oto fakty:

I

Wójt, burmistrz albo prezydent miasta po podjęciu przez radę gminy uchwały o przystąpieniu do sporządzania planu miejscowego  (…) sporządza prognozę skutków finansowych uchwalenia planu miejscowego (…);(art. 17 pkt 5 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym)

II

Plan miejscowy uchwala rada gminy, po stwierdzeniu, że nie narusza on ustaleń studium, rozstrzygając jednocześnie o sposobie rozpatrzenia uwag do projektu planu oraz sposobie realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy, oraz zasadach ich finansowania, zgodnie z przepisami o finansach publicznych. Część tekstowa planu stanowi treść uchwały, część graficzna oraz wymagane rozstrzygnięcia stanowią załączniki do uchwały.” (art. 20. ust 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym)

Zajrzyjmy do dowolnej ilości dowolnie wybranych, uchwalonych planów zagospodarowania przestrzennego i zobaczmy jak gminy sobie z tymi tematami „poradziły”.***

Jak to się mogło stać, że (prawidłowo?) sporządzone prognozy skutków finansowych uchwalenia planów miejscowych a następnie na tej podstawie (rzetelnie?) rozważone i skalkulowane: sposoby realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy, oraz zasady ich finansowania (zgodnie z przepisami o finansach publicznych) doprowadziły do powstania zobowiązań finansowych gmin na całe dziesięciolecia?!

Czy uchwały są w tym zakresie przez kogokolwiek weryfikowane?

A co w sytuacji jeśli opisywane zadłużenie gmin nie wynika wyłącznie z błędów planowania a jest także konsekwencją naruszania cytowanych wyżej przepisów?

......................................................................................................................................................................................................................................

***

Oto stosowany przez gminy "wzorzec" załącznika do uchwały

o zasadach finansowania zadań własnych zapisanych w planie

—————

Powrót


Skomentuj

Data: 2012-12-21

Dodał: Urbanista

Tytuł: pan

Czy są kontrolowane pytasz? Przede wszystkim przez ciebie w ramach organu nadzoru w urzedzie wojewódzkim

Odpowiedz

—————

Data: 2013-01-19

Dodał: Kontrurbanista

Tytuł: Zgodność z przepisami o finansach publicznych

Przykro mi, ale jako pracownik organu nadzoru mam w zakresie obowiązków wyłącznie weryfikację prawidłowości procedury planistycznej uchwalonych dokumentów planistycznych.

Kontrola poprawności merytorycznej sporządzanych prognoz skutków finansowych uchwalenia planu miejscowego, przyjętych przez radę gminy sposobów realizacji, zapisanych w planie, inwestycji z zakresu infrastruktury technicznej, które należą do zadań własnych gminy, oraz zgodności zasad ich finansowania z przepisami o finansach publicznych - nie należy do moich urzędniczych kompetencji.

Odpowiedz

—————

Wstaw nowy komentarz





Ankieta

Jak oceniasz portal kontrURBANISTA?

bardzo interesujący (445)
86%

interesujący (30)
6%

nie mam zdania (10)
2%

mało interesujący (14)
3%

zdecydowanie nieinteresujący (19)
4%

Całkowita liczba głosów: 518


Ankieta

Oceń artykuł

bardzo interesujący (7)
100%

interesujący (0)
0%

nie mam zdania (0)
0%

nieinteresujący (0)
0%

Całkowita liczba głosów: 7


 

 



   PUBLIKACJE PORTALU 



  



Ankieta

Istnieje hipoteza, iż na początku był chaos. Czy obecny stan polskiej przestrzeni to:

twórcze rozwinięcie pierwotnej koncepcji (278)
74%

jej konsekwentna kontynuacja (29)
8%

nieudolne naśladownictwo (71)
19%

Całkowita liczba głosów: 378