2014-03-03 20:46

Wyjście awaryjne - dyskusja o przyszłości urbanistów

Na jednym z „okręgowych” portali korporacyjnych padło kilka dni temu dramatyczne, skierowane do urbanistów, pytanie: Co dalej? Jeśli chodzi o „odzew” – generalnie szału nie ma. A ponieważ na portalu mojej „składkowej” Izby Okręgowej nawet takich dramatycznie prostych pytań nikt nie stawia (pewnie jak zwykle „wszyscy wyjechali w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku”), postanowiłem po raz kolejny wyręczyć władze tej Izby Okręgowej  i stąd moje kolejne zaproszenie do dyskusji na portalu kontrurbanista na temat: ”Co dalej zderegulowany urbanisto?”   

Poniżej moja "wizja zderegulowanej przyszłości" - wedle zasady "deregulacyjny wilk syty i deregulowana owca cała".  

Jestem przekonany, że obecne przedłożenie rządowe (niestety, praktycznie likwidujące zawód urbanisty) nie musi być uchwalone przez parlament - ale pod jednym  warunkiem: parlament musi mieć alternatywę. Taką alternatywą (np. jako projekt poselski) może być rozwiązanie, które proponuję poniżej. Urbaniści muszą postawić na profesjonalizm, to ich ostatnia deska ratunku. Niestety, nie mogą liczyć w tym względzie na dominującą w obecnej izbie opcję "akwarelkowców", gotowych na wariant "po nas choćby potop". "Akwarelkowcy" muszą odejść.

PORTAL KONTRURBANISTA.WEBNODE.COM

architekt, urbanista Marek JAĆ

 Autorska propozycja deregulacji zawodu urbanisty

DWA USTAWOWE POZIOMY FUNKCJONOWANIA ZAWODU URBANISTY

poziom podstawowy:

minister właściwy ws. planowania przestrzennego

poziom samorządowy:

korporacja zawodowa

………………………………………………………………………………………………………

poziom podstawowy:

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju

  1. Postępowanie kwalifikacyjne dla adeptów zawodu - nadawanie uprawnień urbanistycznych (kierunkowe wykształcenie + egzamin z przepisów „okołoplanistycznych”).
  2. Egzekwowanie odpowiedzialności zawodowej urbanistów: postępowania dyscyplinarne, pozbawianie uprawnień, (w tym na wniosek Korporacji Urbanistów).
  3. Szkolenia w zakresie podnoszenia kwalifikacji zawodowych

Odpowiedzialność zawodowa na poziomie podstawowym

Przesłanka do usunięcia z listy ministerialnej - trzy dokumenty planistyczne (plan miejscowy, studium gminy) autorstwa urbanisty prawomocnie uchylone z winy tego urbanisty.

Urbaniści usunięci dyscyplinarnie z listy ministerialnej - możliwość przywrócenia do zawodu po trzech latach i na ogólnych zasadach.

Nowi urbaniści zostają zarejestrowani na ministerialnej liście na okres trzech lat – po tym okresie mogą być na własną prośbę przenoszeni do Polskiej Korporacji Urbanistów.

Warunek niezbędny przeniesienia do KORPORACJI:

w ciągu trzech kolejnych lat od umieszczenia (lub ponownego umieszczenia) na liście ministerialnej żaden sporządzony przez urbanistę dokument planistyczny (plan miejscowy lub studium gminy) nie zostanie prawomocnie uchylony z winy tego urbanisty

…………………………………………………………………………………………………

poziom samorządowy:

Polska Korporacja Urbanistów

Cała działalność dotychczasowej IU z wyłączeniem: nadawania i pozbawiania uprawnień.

Dotychczasowi uprawnieni urbaniści (tj. członkowie IU) stają się automatycznie członkami nowej korporacji urbanistów.

 

Warunek niezbędny umieszczenia na liście KORPORACJI:

w ciągu ostatnich trzech lat żaden sporządzony przez urbanistę dokument planistyczny (plan miejscowy lub studium gminy) nie został prawomocnie uchylony z winy tego urbanisty - obecni członkowie IU nie spełniający tego wymogu zostają zarejestrowani na liście ministerialnej;

Przesłanka do usunięcia z listy KORPORACJI i przeniesienia na listę ministerialną:

1.Przeniesienie karne:  sporządzony przez urbanistę dokument planistyczny (plan miejscowy lub studium gminy) został prawomocnie uchylony z winy tego urbanisty.

2. Przeniesienie dobrowolne: na wniosek zainteresowanego.

 

Zasada funkcjonowania „prawomocnego uchylenia  -  to mechanizm, ujęty w ramy formalno-prawne, polegający na powiązaniu naruszeń prawa przy sporządzaniu planu miejscowego (studium gminy) z obowiązkową odpowiedzialnością zawodową urbanistów związanych formalnie ze sporządzaniem tego dokumentu:

  1. jeżeli rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody, stwierdzające nieważność uchwały w sprawie planu miejscowego obszaru (studium gminy), stanie się prawomocne z powodu niezłożenia przez gminę, w przewidzianym terminie, skargi do sądu administracyjnego, wojewoda przesyła kopię tego rozstrzygnięcia do organu odpowiedzialności zawodowej, właściwego dla autora projektu tego dokumentu;
  2. sąd administracyjny rozpatrujący skargę na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody, podtrzymujący to rozstrzygnięcie, po uprawomocnieniu tego orzeczenia przesyła jego kopię do organu odpowiedzialności zawodowej, właściwego dla autora projektu planu miejscowego (studium gminy); przepis powyższy stosuje się odpowiednio przy rozpatrywaniu skargi w trybie art. 101 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym.

 

Skąd taki pomysł? Pisałem o tym przed dwoma miesiącami w artykule : Korporacja urbanistów - kara czy wyróżnienie?

W ubiegłym roku w artykułach Poza rzeczywistością i Planistyczne ingrediencje podjąłem, oczywiście całkowicie subiektywną, próbę odpowiedzi na pytanie: „Co to znaczy być urbanistą uprawnionym?”

(...) Izba Urbanistów Polskich rozumiana jako korporacja zawodu zaufania publicznego nie istnieje. Uległa całkowitemu samounicestwieniu wkrótce po powstaniu - jej miejsce zajmuje obecnie kadłubowa struktura nieudolnie imitująca korporację.Znakiem firmowym tej struktury jest „przymus składkowy”, egzekwowany bezwzględnie pod rygorem utraty prawa do bycia urbanistą (!). Zgodnie z zasadą, że nieszczęścia chodzą parami, przymusowi składkowemu towarzyszy „przymus zbierania punktów szkoleniowych”, którego naruszenie jest również zagrożone „zawodową dekapitacją”. Zwrotu „zbieranie punktów szkoleniowych” używam tu nie bez przyczyny – do takiej karykaturalnej praktyki sprowadzono niezwykle ważny korporacyjny obowiązek podnoszenia kwalifikacji zawodowych urbanistów.(...) „(...) Trzecim wyznacznikiem statusu urbanisty uprawnionego jest „sporządzanie”. W przeciwieństwie do obowiązku regularnego uiszczania składek członkowskich i zgromadzenia zadanej ilości punktów szkoleniowych „sporządzanie”, póki co, obowiązkowe nie jest.(...)”

W ten oto prosty sposób potencjalnie zaszczytne sformułowanie „bycie urbanistą uprawnionym” zostało w praktyce  sprowadzone do czysto formalnego, pozbawionego takiego pozytywnego nacechowania „przynależenia do Izby Urbanistów”.

W praktyce nie jest więc „przynależność do Izby Urbanistów” wartością „dodaną” uprawiania zawodu urbanisty, ale raczej, jak wynika z opisanego na wstępie  status quo, rodzajem kary za to „uprawianie”.

Tak jest, ale czy tak dalej musi być?

Czy możliwe jest odwrócenie tej dotychczasowej, paradoksalnej sytuacji, tak aby „przynależność do Izby Urbanistów” miała charakter nobilitujący, współtworzący pozytywny wizerunek i markę „przynależącego” urbanisty a brak tej „przynależności” nie dawał takich bonusów?  

 

—————

Powrót


Skomentuj

Data: 2014-03-07

Dodał: Samuraj

Tytuł: Deregulacja?

Wielu powiedziałoby, że to raczej "regulacja". Nigdy to nie przejdzie, z prostej przyczyny - żaden politykier tego nie zrozumie, skoro na komisjach sejmowych padają argumenty typu "przecież rura z gazem nie wybuchnie albo dom się nie zawali". Tak wygląda zwykle dyskusja i na tym się kończy.

Odpowiedz

—————

Data: 2014-03-07

Dodał: Kontrurbanista

Tytuł: Re:Deregulacja

W mojej propozycji jedyna "zapora" dla adeptów zawodu to egzamin z przepisów „okołoplanistycznych” - to chyba jednak znacząca deregulacja dostępu do zawodu w stosunku do tego co jest obecnie?
Niestety,środowisko urbanistów nie przedstawiło do tej pory jakiejkolwiek sensownej propozycji, która zawiera elementy deregulacyjne i jednocześnie broniące naszego zawodu - jedyny pomysł IU na deregulację to hasło: " NIE LIKWIDUJMY IZBY URBANISTÓW".
Nie zastanawiajmy się teraz co powie taki czy inny poseł tylko rozważmy czy to jest dobra propozycja dla URBANISTÓW?
Alternatywą jest realizacja wniosku Komisji Nadzwyczajnej: " Wysoki Sejm uchwalić raczy załączony projekt ustawy"

Odpowiedz

—————

Data: 2014-03-08

Dodał: Kontrurbanista

Tytuł: Re:Re:Deregulacja

Zastanawiam się, co się jeszcze musi wydarzyć aby środowisko urbanistów ocknęło się z dotychczasowego letargu i zaczęło sensownie i konstruktywnie działać?
Przed czterema (!) laty w artykule "Urbanista - zawód za(d)ufania?" pisałem:

W 2004 r. Centrum Badania Opinii Społecznej przeprowadziło niezwykle interesujące badania: „Opinia społeczna na temat zawodów zaufania publicznego”
Jak wg tych badań postrzegany jest przez społeczeństwo urbanista?
W pierwszym badaniu (skojarzenia) respondenci utożsamiali „zawód zaufania publicznego” przede wszystkim z zawodem wymagającym od wykonujących go osób specjalnych standardów etycznych, moralnych oraz wysokiej jakości usług.
Urbanista znalazł się, niestety, poza pierwszą dwudziestką konkretnych zawodów kojarzonych spontanicznie z pojęciem „zawód zaufania publicznego”.
Na wysokim 12 miejscu uplasował się w tym rankingu sołtys.
(...)
W podsumowaniu Raportu CBOS-u stwierdzono:
„Wyniki badania dowodzą jednoznacznie, iż pojęcie „zawód zaufania publicznego” w opinii społeczeństwa kojarzy się przede wszystkim z zawodem wymagającym od wykonujących go osób specjalnych standardów etycznych, moralnych oraz wysokiej jakości usług. Natomiast obowiązkowa przynależność do korporacji zawodowej nie jest - w opinii publicznej - immanentną cechą tego typu zawodów.
Opinia publiczna przychyla się do postulatu ograniczenia kompetencji samorządów zawodowych i możliwie jak najszerszego nadzorowania ich działalności przez organy administracji rządowej.
W społeczeństwie przeważają opinie o konieczności ograniczenia uprawnień samorządów w kwestii określania zasad deontologii zawodowej (na rzecz niezależnych komitetów etycznych), przygotowania kandydatów do wykonywania zawodu zaufania publicznego, decydowania o dopuszczeniu do jego wykonywania oraz kontroli i oceny sposobu jego wykonywania.”
Jeśli urbaniści (Izby Urbanistów) chcą wykonywać „zawód zaufania publicznego” muszą zmierzyć się z rzeczywistością, która została boleśnie wyartykułowana w Raporcie CBOS-u.
Muszą „odrobić tę publiczną lekcję” aby przywrócić zawodowi urbanisty status zaufania publicznego - w przeciwnym wypadku pozostanie on jedynie zawodem zadufania (jego władz izbowych).
Innej drogi nie ma.

Od tamtego artykułu minęły cztery lata, które IU całkowicie i bezpowrotnie przetrwoniła a teraz jedyne co jej pozostało to błaganie posła Szejnfelda (!) o litość.
Pan poseł tak się tym błaganiem przejął, że dwunastego marca bez najmniejszego mrugnięcia okiem wygłosi na forum sejmowym formułkę: " Wysoki Sejm uchwalić raczy załączony projekt ustawy"
Może po prostu zna te badania OBOP-u, z których wynika, że o wiele poważniejszym od zawodu urbanisty okazał się sołtys?

Odpowiedz

—————

Data: 2014-03-09

Dodał: Grzegorz Buczek

Tytuł: Re:Deregulacja przyczyny społeczne

"Może po prostu zna te badania OBOP-u, z których wynika, że o wiele poważniejszym od zawodu urbanisty okazał się sołtys?"

To oczywiste, że politycy ("legislatorzy" z naszej łaski...) wyczuwają "preferencje społeczne" i jeśli czymkolwiek się przejmują, to zapewne tylko tymi problemami, odnośnie których odczuwają jakąś "presję" wyborców... Urbaniści (tzn. członkowie IU) to nie jest są znaczącą grupą wyborców, a wyborcy nie mają ich w wielkim poważaniu, co więcej, gdyby zrobić jakiś sondaż na ten temat, co prawdopodobnie większość indagowanych (gdyby w ogóle wiedziała o co chodzi...) to prawdopodobnie uznała by, że plany są niepotrzebne, przeszkadzają w budowaniu, a urbaniści, którzy je robią to szkodnicy ... (vide słynna odpowiedź na pytanie w sondażu OBOPu "co to jest "architektura" ? - "to taki urząd, który nie pozwala budować !" )

Odpowiedz

—————

Data: 2014-03-09

Dodał: Kontrurbanista

Tytuł: Re:Deregulacja przyczyny (niekoniecznie) społeczne

Wysoka przedstawicielka IU na spotkaniu z posłami LZP poświęconym deregulacji stwierdziła, cytuję: "sytuacja jest zero-jedynkowa, albo IU jest albo IU nie ma" Niestety, moja wieloletnia "zbiorcza" opinia o ilości poprawnie sporządzonych planów zagospodarowania przestrzennego przez "deregulowanych" jest (używając cytowanej stylistyki) również "zero-jedynkowa" z wyraźnym wskazaniem na "zero".
I raczej potwierdzam opinie, że takie plany, jakie są sporządzane w polskiej praktyce w większości są zdecydowanie "niepotrzebne, przeszkadzają w budowaniu, a urbaniści, którzy je robią to szkodnicy".

Odpowiedz

—————

Data: 2014-03-14

Dodał: Klimek

Tytuł: Re:Re:Deregulacja przyczyny (niekoniecznie) społeczne

To, że w świadomości społeczeństwa na pytanie o spontaniczne wymienienie zawodów zaufania publicznego urbanista wymieniany jest rzadziej nie świadczy o tym, że nie jest to zawód zaufania publicznego. Poza tym na etapie prac deregulacyjnych była mowa o skróceniu praktyki zawodowej do roku (nawet zakceptowana). Co z tego jeśli po kilku tygodniach okazało się, że na zamkniętym spotkaniu podjęto decyzję o całkowitej deregulacji zawodu. Od tamtego momentu wszelkie argumenty dot. deregulacji są zbywane przez stronę rządzącą.

Odpowiedz

—————

Wstaw nowy komentarz





Ankieta

Jak oceniasz portal kontrURBANISTA?

bardzo interesujący (445)
86%

interesujący (30)
6%

nie mam zdania (10)
2%

mało interesujący (14)
3%

zdecydowanie nieinteresujący (19)
4%

Całkowita liczba głosów: 518


Ankieta

Oceń pomysł deregulacji

interesujący (12)
100%

nie mam zdania (0)
0%

nieinteresujący (0)
0%

Całkowita liczba głosów: 12


 

 



   PUBLIKACJE PORTALU 



  



Ankieta

Istnieje hipoteza, iż na początku był chaos. Czy obecny stan polskiej przestrzeni to:

twórcze rozwinięcie pierwotnej koncepcji (278)
74%

jej konsekwentna kontynuacja (29)
8%

nieudolne naśladownictwo (71)
19%

Całkowita liczba głosów: 378