2013-06-06 00:50

Poza rzeczywistością

Na początek kilka bolesnych faktów (niestety).

Izba Urbanistów Polskich rozumiana jako korporacja zawodu zaufania publicznego nie istnieje.

Uległa całkowitemu samounicestwieniu wkrótce po powstaniu - jej miejsce zajmuje obecnie kadłubowa struktura nieudolnie imitująca korporację.

Znakiem firmowym tej struktury jest „przymus składkowy”, egzekwowany bezwzględnie pod rygorem utraty prawa do bycia urbanistą (!).

Zgodnie z zasadą, że nieszczęścia chodzą parami, przymusowi składkowemu towarzyszy „przymus zbierania punktów szkoleniowych”, którego naruszenie jest również zagrożone „zawodową dekapitacją”.

Zwrotu „zbieranie punktów szkoleniowych” używam tu nie bez przyczyny – do takiej karykaturalnej praktyki sprowadzono niezwykle ważny korporacyjny obowiązek podnoszenia kwalifikacji zawodowych urbanistów.

A propos kwalifikacji zawodowych urbanistów - „wytwory” tych kwalifikacji weryfikuję zawodowo od dwudziestu lat jako pracownik organu nadzoru.

Niestety, poziom merytoryczny opracowań planistycznych systematycznie się obniża, a coraz częściej jest po prostu katastrofalny.

Od czterech lat próbuję środowisku urbanistów sygnalizować dramatyczną sytuację w tym zakresie – bezskutecznie.

Władze Izby Urbanistów konsekwentnie przyjmują te sygnały do „milczącej wiadomości” jako bezwartościowe (złośliwe?) egzaltacje.

Kończąc ten przykry temat pozwolę sobie zauważyć, że mój pracodawca traktuje cały problem zupełnie odmiennie - nie przyjmuje moich „egzaltacji” do „milczącej wiadomości”  ale konsekwentnie od dwudziestu lat podpisuje je w formie rozstrzygnięć nadzorczych.

Co ciekawe, sądy administracyjne zachowują w tym zakresie podobną postawę.

Szanowna Izbo! Myślę, że najwyższy czas powrócić do (bolesnej) rzeczywistości.

—————

Powrót


Skomentuj

Data: 2013-06-15

Dodał: Urbanista

Tytuł: WA

To kiepski z pana urbanista skoro 20 lat pracuje pan w Urzedzie Wojewódzkim - trudno tam wykonac jakies opracowanie planistyczne - co najwyżej skrytykować. Troche sie czasy zmieniły i patrzac tylko literalnie na ustawy zawsze to powoduje wskazania czy naruszenia prawa ... powinien pan wiedziec ze w obecnych realiach stworzenie planu który nie bedzie budził wątpliwosci przez organ nadzoru graniczy z cudem...a w przypadku województwa mazowieckiego jest to prawie niemozliwe. Ogolnie widac ze krytykowanie wychodzi Panu bardzo łatwo zza ciepłego urzedniczego biurka. wiec co Pan jako urbanista zrobił przez te 20 lat żeby tego wszystkiego szlak nie trafił?

Odpowiedz

—————

Data: 2013-06-15

Dodał: Kontrurbanista

Tytuł: Re:WA

"więc co Pan jako urbanista zrobił przez te 20 lat żeby tego wszystkiego szlak nie trafił?"

wszystko co mam na swoją obronę może Pan przeczytać na tym portalu;
być może można było zrobić o wiele więcej - niestety, nie jestem najlepszym urbanistą - stać mnie tylko na tyle.


Odpowiedz

—————

Data: 2013-06-17

Dodał: PM

Tytuł: Re:WA

Zdecydowanie więcej w kwestii pomyślności tematyki zrobił zapewne Pan, wraz ze wszystkimi Izbami i środowiskiem akademickim, zatroskanym o stan przestrzeni... Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego integracja środowiska nastąpiła (od kiedy obserwuje to, co się dzieje) w dwóch sytuacjach. Sytuacjach związanych tylko i wyłącznie z zasobnością portfela...

Odpowiedz

—————

Data: 2013-06-17

Dodał: Grzegorz Buczek

Tytuł: graniczenie z cudem

"w obecnych realiach stworzenie planu który nie bedzie budził wątpliwosci przez organ nadzoru graniczy z cudem...a w przypadku województwa mazowieckiego jest to prawie niemożliwe"

Domyślam się, że Autor wpisu pt. WA podpisunay "Urbanista" postrzega swoich kolegów po fachu jako prawie cudotwórców... w Warszawie obowiązuje obecnie ok. 180 mpzp a tylko w kilku przypadkach były w stosunku do nich jakieś wyroki sądów administracyjnych, częsciowo je uchylających. O ile dobrze pamiętam przez ostatnie kilkanaście lat "interwencji nadzorczych" wojewodów było do planów uchwalanych w Warszawie zaledwie kilka... Być może wojewodowie mazowieccy pastwią się głownie nad planami sporządzanymi poza Warszawą, a plany stołeczne pozostawiają w spokoju ?
Problem ogolniejszym nie jest jednak to, czy "w obecnych realiach" plan " nie będzie budził wątpliwosci przez organ nadzoru" i czy "stworzenie" takowego w obecnych realiach "graniczy z cudem", ale JAKOŚĆ tych planów ... Przez kilka lat byłem sekretarzem komisji nagród "właściwego ministra" w sekcji "urbanistyka i planowanie przestrzenne", która recenzowała dla ministrów plany zgłaszane do nagrody... większość recenzji była negatywnych, nie ze względów fomalnych, tylko ze względów merytorycznych ... a wszystkie były zaprojektowane przez uprawnionych urbanistów, a nie przez "urzędników zza biurek" - ci ich projekty zamówili, przyjęli, za nie zapłacili, nie zglosili do nich zastrzeżeń formalnych... A uprawieni urbaniści nadal "stwarzają" takie plany - walczą o zlecenia w przetargach oferując ceny za to "stwarzanie" na poziomie 10 % tego co zapisują w budżetach zamawiający, więc nic dziwnego, że muszą "stwarzać', a nie rzetelnie projektować...

Odpowiedz

—————

Wstaw nowy komentarz





Ankieta

Jak oceniasz portal kontrURBANISTA?

bardzo interesujący (445)
86%

interesujący (30)
6%

nie mam zdania (10)
2%

mało interesujący (14)
3%

zdecydowanie nieinteresujący (19)
4%

Całkowita liczba głosów: 518


Ankieta

Oceń artykuł

bardzo interesujący (6)
100%

interesujący (0)
0%

nie mam zdania (0)
0%

nieinteresujący (0)
0%

Całkowita liczba głosów: 6


 

 



   PUBLIKACJE PORTALU 



  



Ankieta

Istnieje hipoteza, iż na początku był chaos. Czy obecny stan polskiej przestrzeni to:

twórcze rozwinięcie pierwotnej koncepcji (278)
74%

jej konsekwentna kontynuacja (29)
8%

nieudolne naśladownictwo (71)
19%

Całkowita liczba głosów: 378