2013-02-28 23:31

Planowanie przestrzenne – krótka historia legislacyjnych porażek (cz.2)

O kolejnym problemie, który „kładzie się cieniem” na losach reformowania polskiej planistyki, pisałem wprawdzie już w 2009 r., w ramach analizy obowiązującej ustawy planistycznej (zakładka: USTAWA PIZP DO KOSZA - DLACZEGO?) ale jestem zmuszony ponownie sięgnąć do tego tematu ponieważ w ciągu ostatnich czterech lat, w planistycznej praktyce ujawnił się z dużym natężeniem jeszcze inny aspekt tego problemu, w mojej ocenie przesądzający o nieskuteczności podejmowanych dotychczas prób reformowania. Pisałem wtedy:

Ustawodawca już na wstępie ustawy (art.6) uroczyście informuje, że: ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego kształtują, wraz z innymi przepisami, sposób wykonywania prawa własności nieruchomości. Zwięźle i treściwie. Niestety zwięzłość zbyt daleko posunięta gdyż gubi znakomicie właściwy sens regulacji konstytucyjnej.

Nie sposób przyjąć „do akceptującej wiadomości” przepisu, w którym kluczowe pojęcie pozostaje niedookreślone. Co w tym przepisie oznacza sformułowanie „ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego”. Czy chodzi o wszystkie zapisy  planu opublikowane w dzienniku urzędowym województwa?

Oznaczałoby to, że wojewoda jest nieomylny i będzie publikował wyłącznie ustalenia zgodne z prawem. No ale wiemy wszyscy (?), że nieomylny jest tylko Pan Bóg - co więc w przypadku gdy opublikowane będą także ustalenia planu, które naruszają obowiązujące przepisy prawa - czy te ustalenia też kształtują?

Na czym polega ów kolejny problem?

Dla ułatwienia zacznijmy od „oczywistych oczywistości”:

  • sporządzanie planu zagospodarowania przestrzennego to zespalanie dwóch rozłącznych pojęciowo bytów: merytorycznego i prawnego w jeden byt merytoryczno-prawny;
  • istotą powyższego procesu jest odwzorowanie (opisanie) części merytorycznej (czyt.: koncepcji urbanistycznej) w wymiarze prawnym (językiem obowiązującego prawa);
  • efektem finalnym odwzorowania (a następnie jego uchwalenia) jest prawo miejscowe;
  • tworzenie warstwy merytorycznej i jej odwzorowywanie w wymiarze prawnym należy do wyłącznej kompetencji uprawnionego urbanisty -  interpretowanie uchwalonego odwzorowania (prawa miejscowego) należy do wyłącznej kompetencji prawników (m.in. nadzoru i kontroli prawno-administracyjnej).

W opisywanym modelu ustawodawca przyjął domyślnie, jako kryterium poprawności sporządzonego planu miejscowego (obok zgodności z prawem), stopień prawnego „odwzorowania” jego zawartości merytorycznej zbliżony do 100%.

Oczywiście powyższe „domyślne założenie" to tylko moje domniemanie – sądzę jednak, że gdyby ustawodawca widział kwestię odwzorowania inaczej, najprawdopodobniej w ustawie adekwatnie by to zasygnalizował.

Tyle w teorii – a jak to wygląda w praktyce?

Patrząc na ilość planów miejscowych wprowadzonych do obiegu prawnego należałoby domniemywać, że są to plany miejscowe, w których poza zgodnością z prawem uzyskano pełne lub przynajmniej zbliżone do 100%, prawne odwzorowanie zawartości merytorycznej (koncepcji urbanistycznej).

Niestety, rzeczywistość w tym zakresie znacząco odbiega od ideału – szczególnie duża w tym „zasługa” urbanistów ostentacyjnie kontestujących aspekt prawny w planowaniu przestrzennym.

„Plusem dodatnim” tego stanu rzeczy jest (przynajmniej teoretycznie) możliwość  ograniczenia (przez korporację urbanistów) udziału w praktyce planistycznej „urbanistów - kontestatorów”.

O wiele istotniejszym „legislacyjnym potknięciem”, każdorazowo powielanym przez reformatorów, jednak bez możliwości zastosowania jakichkolwiek działań naprawczo-ratunkowych, a jednocześnie praktycznie niweczącym istotę planowania przestrzennego jest oddanie uprawnień do interpretowania ustaleń planów zagospodarowania przestrzennego do wyłącznej kompetencji prawników.

W konsekwencji, pomimo, że plan zagospodarowania przestrzennego nie jest bytem prawnym ale merytoryczno-prawnym, jego interpretacja jest dokonywana wyłącznie w wymiarze prawnym - aspekt merytoryczny jest w tej interpretacji pomijany.

Spektakularnym przykładem skutków tego typu „interpretacji” są dokonywane w trybie nadzoru i kontroli prawno-administracyjnej „chirurgiczne operacje” eliminacji niezgodnych z prawem fragmentów ustaleń planów miejscowych, niestety z ich częścią merytoryczną, którą te ustalenia odwzorowują.

Oczywiście, plan zagospodarowania przestrzennego to prawo (chociaż tylko miejscowe) – nie jest moją intencją kwestionowanie tego faktu.

Jeśli jednak ustawodawca proponuje formułę planu miejscowego, w której jest on wyłącznie odwzorowaniem (opisem) prawnym warstwy urbanistycznej a nie bytem stricte prawnym, musi to wyraźnie i jednoznacznie w rozwiązaniach ustawowych wyartykułować.

Warto przy tym pamiętać, że to warstwa merytoryczna planu decyduje o jakości przestrzeni - nawet najlepsza, najbardziej profesjonalnie "wyinterpretowana" warstwa prawna planu oparta na kiepskiej koncepcji urbanistycznej, ładu przestrzennego nie zapewni.

—————

Powrót


Skomentuj

Nie znaleziono żadnych komentarzy.

Wstaw nowy komentarz





Ankieta

Jak oceniasz portal kontrURBANISTA?

bardzo interesujący (445)
86%

interesujący (30)
6%

nie mam zdania (10)
2%

mało interesujący (14)
3%

zdecydowanie nieinteresujący (19)
4%

Całkowita liczba głosów: 518


Ankieta

Oceń artykuł

bardzo interesujący (3)
100%

interesujący (0)
0%

nie mam zdania (0)
0%

nieinteresujący (0)
0%

Całkowita liczba głosów: 3


 

 



   PUBLIKACJE PORTALU 



  



Ankieta

Istnieje hipoteza, iż na początku był chaos. Czy obecny stan polskiej przestrzeni to:

twórcze rozwinięcie pierwotnej koncepcji (278)
74%

jej konsekwentna kontynuacja (29)
8%

nieudolne naśladownictwo (71)
19%

Całkowita liczba głosów: 378