2012-02-29 22:09

Planowanie przestrzenne czy suflerowanie legitymizujące?

„Oni”,  „tamci”,  „inni” – to najbardziej popularny i najchętniej stosowany, choć niekoniecznie zawsze zwerbalizowany, zestaw „odniesień personalnych” używanych przy wszelkiego rodzaju rozważaniach na temat patologii w polskiej planistyce.

Taki sposób odnoszenia się do rzeczywistości jest niewątpliwie niezwykle elegancki a przy tym szalenie koncyliacyjny.

Warto przy tym zauważyć, że nie musi to być model „bezemocjonalny” – wręcz przeciwnie – ekspresja jest mile widziana. Á propos ekspresji – ileż to już łez (oczywiście” słusznych”) wylano nad katastrofą w polskiej przestrzeni, ile autorytetów zagrzmiało w świętym oburzeniu, ile naukowych dysertacji, kongresów, sympozjów, konferencji poświęcono tym problemom, ile grantów zrealizowano „w temacie” walki z chaosem itp.

Można tak oczywiście długo wyliczać, ale przecież nie o to chodzi. Ważne jest przesłanie skierowane do potencjalnego odbiorcy (obserwatora): otaczające nas przestrzenne „zło” nie jest anonimowe, potrafimy je nazwać – a oto jego sprawcy: to  „oni”,  „tamci”,  „inni”.

Całkiem niedawno natknąłem się w „sieci” na jedno z takich opracowań – autor profesjonalnie, a przy tym niezwykle trafnie, diagnozuje stan fragmentu naszej rodzimej przestrzeni, brutalnie „okaleczanej” skutkami wieloletniej planistycznej „nadprodukcji” terenów przeznaczonych do zainwestowania.

Cały wywód został uzupełniony autorskimi propozycjami „ratunkowymi”, skierowanymi do gmin dotkniętych opisaną wyżej sytuacją.

Wszystko byłoby pięknie gdyby nie jeden drobny „szczegół”: otóż autor jest, od lat praktykującym, urbanistą.

Wychodzi więc na to, że urbanista „podpowiada” gminom jak powinny ratować się z opresji, w której znalazły się m.in. przy znaczącym udziale urbanistów!

A to przecież nie kto inny a właśnie urbaniści („oni”,  „tamci”,  „inni”) na etapie sporządzania planistycznej „nadprodukcji”, mniej lub bardziej świadomie, mniej lub bardziej profesjonalnie, ale jednak „suflowali” władzom gminnym kierunek takiego postępowania.

Oczywiście zawsze pozostaje jeszcze alternatywa, że „planistyczna suflerka” była jedynie elementem legitymizacji „autonomicznej” (w rzeczywistości) polityki przestrzennej władz gminnych.

Tylko co to zmienia w kwestii skutków  planistycznego „współsprawstwa”?

—————

Powrót


Skomentuj artykuł

Data: 2012-03-01

Dodał: PM

Tytuł: Doskonalenie zawodowe.

Widać doskonalenie kwalifikacji zawodowych, polegające na przyglądaniu się prawidłowo funkcjonującemu systemowi prawnemu na coś się zdaje... Przynajmniej jest możliwość ubrania w słowa polskich patologii (nawiązanie do propozycji ZOIU- wykład "Francuski system planowania przestrzennego"

Odpowiedz

—————

Wstaw nowy komentarz





Ankieta

Jak oceniasz portal kontrURBANISTA?

bardzo interesujący (445)
86%

interesujący (30)
6%

nie mam zdania (11)
2%

mało interesujący (14)
3%

zdecydowanie nieinteresujący (19)
4%

Całkowita liczba głosów: 519


Ankieta

Oceń artykuł

bardzo interesujący (2)
100%

interesujący (0)
0%

nie mam zdania (0)
0%

nieinteresujący (0)
0%

Całkowita liczba głosów: 2


 

 



   PUBLIKACJE PORTALU 



  



Ankieta

Istnieje hipoteza, iż na początku był chaos. Czy obecny stan polskiej przestrzeni to:

twórcze rozwinięcie pierwotnej koncepcji (279)
74%

jej konsekwentna kontynuacja (29)
8%

nieudolne naśladownictwo (71)
19%

Całkowita liczba głosów: 379