2009-12-30 16:29

Jeźdźcy Apokalipsy czyli legitymizacja chaosu

Ostatni dzień grudnia tradycyjnie zachęca do podsumowań mijającego roku.

Tegoroczny ostatni dzień grudnia, kiedy znana jest już całość przepowiedni Nostradamusa na rok 2010 (bardzo duże prawdopodobieństwo wybuchu ostatniej wojny światowej) skłania szczególnie do takich refleksji, bilansów i rozrachunków. (Tym bardziej, że według tego samego Nostradamusa w grudniu 2012 r. będzie jeszcze gorzej…)

Myśląc o (bliskim?) Końcu trudno nie wspomnieć o Początku.

A na początku był chaos.

Chaos był złożony z mieszanki pierwiastków, stanowiących według starożytnych Greków podstawę świata: ziemi, wody, ognia i powietrza.

Około 5509 r. p.n.e. (najpóźniej w 3761 r. p.n.e.) chaos zakończył się.

Przez następnych około 7448 lat (nie mniej jednak niż przez 5700 lat) bywało różnie, ale jak udało się wiarygodnie ustalić, wymienione pierwiastki (ziemia, woda, ogień i powietrze) nie występowały w formie opisanej wyżej mieszanki.

Niestety potem wszystko zaczęło się zmieniać (przynajmniej na ziemiach polskich).

Szczegółowo o ostatnich 70 latach i przyczynach zachodzących w tym okresie zmian przeczytamy w artykule Piotra Sarzyńskiego pt. Wrzask w przestrzeni („Polityka” z 2008 r., nr 5, s. 32).

Artykuł, mimo że sprzed roku, okazuje się ciągle aktualny.

Według Autora przez pejzaż polskich miast przetoczyli się czterej jeźdźcy Apokalipsy, pozostawiając po sobie (…) przykry stan estetycznego chaosu i funkcjonalnej dezorganizacji.

Pierwszy jeździec Apokalipsy to wojna, która spustoszyła w sposób nieodwracalny cały kraj.

Drugim jeźdźcem Apokalipsy – zarazą okazał się nowy ustrój polityczny – socjalizm.

Lista chorób, którą rozsiała po kraju, jest długa: gigantomania (Pałac Kultury i Nauki), swoiście rozumiane poczucie piękna (uboga wersja modernizmu w postaci karykaturalnych ciągów wieżowców), standaryzacja (słynne jednorodzinne domki-klocki), egalitaryzm (wielkie osiedla w różnych miastach podobne do siebie jak dwie krople wody, „1000 szkół na tysiąclecie” budowanych według jednego projektu), lekceważący stosunek do tzw. małej tradycji (przedwojenne kamienice, dworki). A wszystko to zcentralizowane, nie pozwalające na jakiekolwiek przejawy indywidualizmu czy samodzielności – pisze Autor.

Według Piotra Sarzyńskiego wraz z przemianami 1989 r. pojawił się trzeci jeździec Apokalipsy: głód, czyli kapitalizm, (…) który sprawił, że przestały obowiązywać wszelkie dotychczasowe reguły planowania, zastąpione jedną: kto ma gruby portfel, ten decyduje. O ile PRL pozostawił po sobie nudną harmonię, o tyle kapitalizm szybko przerobił ją w groteskowo barwny chaos. Trzeba zresztą przyznać, że warunki po temu były sprzyjające. Albowiem w ramach gwałtownego odcinania się od socjalizmu, wahadło maksymalnie odchyliło się w drugą stronę: całkowitej urbanistyczno-architektonicznej wolności.

Jak zauważa dalej Autor: Nic dziwnego, że na tak przygotowanym przez wilczy i niepohamowany kapitalistyczny głód gruncie obfite żniwo zbiera jeździec czwarty: śmierć. Ostatecznie na naszych oczach umiera miasto przyjazne, wygodne, ładne.

W artykule uwagę zwraca uzupełnienie „apokaliptycznych” rozważań Pana Redaktora obszernymi i pogłębionymi refleksjami znanych polskich urbanistów.

Ponadto w artykule także: o rozłażeniu się miast, o uniformizacji chaosu, o gettoizacji polskiej przestrzeni miejskiej, o suburbanizacji, o dezurbanizacji, o korupcjogenności prawa, o terrorze deweloperów, o dyktaturze inwestorów i frustracji (a jakże) urbanistów.

Generalnie jest to artykuł „wszystkomający” – idealna lektura na koniec roku (świata). Polecam!

Umieszczając na stronie kontrurbanista.webnode.com Oświadczenie dotyczące jakości mojej działalności zawodowej i publicznej jako urbanisty miałem wątpliwość, czy – mimo, że absolutnie zgodne z prawdą – będzie ono wiarygodne dla osób, które mają codzienny kontakt z polską przestrzenią.

Przyznaję, że po lekturze w/w artykułu kamień spadł mi z serca – no rzeczywiście, my urbaniści jesteśmy bezsilni (a przez to i sfrustrowani) a za jakość przestrzeni czyli wszechobecny chaos odpowiadają, tak trafnie zdemaskowani przez Pana Redaktora, Czterej Jeźdźcy Apokalipsy.

Panu Redaktorowi dziękuję szczególnie za ostatnie, jakże optymistyczne zdanie: Bo jeśli tak dalej pójdzie, wcześniej czy później cała Polska zamieni się w skansen dziwactw urbanistycznych XX i XXI w. na europejską skalę.

Jeszcze się nie zamieniła w taki skansen??? A więc jeszcze nie jest tak źle, jak mi się wydawało!

Z tym większą radością życzę wszystkim polskim urbanistom: Do siego roku!

—————

Powrót


Skomentuj artykuł

Nie znaleziono żadnych komentarzy.

Wstaw nowy komentarz






Ankieta

Jak oceniasz portal kontrURBANISTA?

bardzo interesujący (424)
86%

interesujący (30)
6%

nie mam zdania (9)
2%

mało interesujący (13)
3%

zdecydowanie nieinteresujący (19)
4%

Całkowita liczba głosów: 495


Ankieta

Oceń artykuł

bardzo interesujący (2)
100%

interesujący (0)
0%

nie mam zdania (0)
0%

nieinteresujący (0)
0%

Całkowita liczba głosów: 2



 



   PUBLIKACJE PORTALU 



  



Ankieta

Istnieje hipoteza, iż na początku był chaos. Czy obecny stan polskiej przestrzeni to:

twórcze rozwinięcie pierwotnej koncepcji (260)
73%

jej konsekwentna kontynuacja (28)
8%

nieudolne naśladownictwo (69)
19%

Całkowita liczba głosów: 357